Aneta i Krzysztof. Reportaż ślubny z przygodami

Po sesji narzeczeńskiej wiedziałem, że to będzie wyjątkowy ślub i wesele. Daleko musiałem jechać, bo aż na Górny Śląsk, ale warto było pomimo wielu przygód. Popsuty samochód, dym i piękne dzwony spod maski. Strach i radość. Odpoczynek w pięknym miejscu. A wesele – epickie!

Aneta i Krzysztof

29 czerwca 2017 / Gorzów Śląski / Pałac Pawłowice

Wspominałem już, że będzie to historia pełna niespodzianek, przespanej nocy i szczęśliwych powrotów. Przedstawiam Wam Anetę i Krzysztofa. Jeśli  nie poznajecie to możecie zobaczyć ich sesję narzeczeńską we Wrocławiu. Dla mnie wszystko zaczynało się w środę po południu. Plan był prosty – dojechać 300 kilometrów, rozpakować się, położyć spać… Nie udało się. Za Opolem usłyszałem dziwny dźwięk i wiedziałem, że będzie ciekawie… Kilka telefonów i rada – „jedź, dopóki samochód się nie zatrzyma”. No to jechałem. Wspomagania brak, akumulator pięknie się zaczął świecić, świateł brak… Dojechałem. 

Z pomocą Taty Anety rano ogarnąłem mechanika, samochód popołudniu dowieźli mi chłopacy z pracy Pana Taty. Poczułem się cudownie, bo ludzie, których widzę pierwszy raz z zaangażowaniem pomogli mi ogarnąć temat pomimo, że ich córka wychodzi za kilka godzin za mąż… Ale jeszcze wcześniej. Ranczo Baranówka dzięki Anecie i Krzysztofowi. Nawet wanna była i po stresie z załatwianiem mechanika mogłem się rozluźnić…

Tyle o mnie. Wesele epickie. Największy stół ze słodyczami jaki do tej pory widziałem, piękny pałac, przesympatyczny barman, zgrany zespół… i Oni – Aneta i Krzysztof. Uosobienie miłości doskonałej, zapatrzeni w siebie, oddani, przeżywający swój dzień. Można pisać, ale można też zobaczyć – zapraszam.

2017-09-18T13:16:17+00:00

About the Author:

Fotograf ślubny z pasji i miłości. Uwielbiam poznawać nowych ludzi, bawić się z Wami, śmiać i żartować. Być częścią Waszego dnia to najlepsze, co spotyka mnie w soboty, gdy towarzyszę Wam podczas najważniejszego dnia w życiu.
Poznajmy się i pozwólcie, że zrobię dla Was najlepsze zdjęcia ślubne.